Pieniądze są, etatów brak

Pieniądze są, etatów brak – Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych

Rechabilitacja i miejsce pracy Zdjęcie autorstwa SHVETS production z Pexels

Tworzenie miejsc pracy dla osób niepełnosprawnych to prawdziwa pięta achillesowa polskich samorządów. Z przeprowadzonej przez NIK kontroli wynika, że na ten cel wydają one zaledwie 10-13 proc. środków, które otrzymują z PFRON.

Spory budżet PFRON

Budżet Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych w latach 2011-2013 wynosił ponad 14 mld zł. Jego przychody stanowią głównie środki pochodzące z obowiązkowych miesięcznych wpłat pracodawców, którzy zatrudniają co najmniej 25 pracowników w przeliczeniu na pełny wymiar czasu pracy, a wskaźnik zatrudnienia osób niepełnosprawnych w ich zakładzie jest niższy niż 6 proc. We wspomnianym okresie samorządy powiatowe otrzymały z PFRON na rehabilitację osób niepełnosprawnych ok. 2,5 mld zł.

Niestety, nie ma na co wydać Pieniędzy z NFZ.

Niestety z kwoty tej przeznaczyły one zaledwie 10-13 proc. środków na tworzenie miejsc pracy dla osób z różnego rodzaju dysfunkcjami. Prawie połowę dotacji z funduszu i aż 94 proc. środków własnych samorządy wykorzystały na warsztaty terapii zajęciowej, których podstawowym celem jest rehabilitacja społeczna i zawodowa uczestników.

– Nasza kontrola wykazała jednak, że warsztaty nie spełniały swojej roli. W latach 2011 -2013 w powiatach nią objętych tylko 1 -2 proc. osób biorących udział w warsztatach podjęło pracę. Jednocześnie z 23 proc. do 33 proc. wzrósł udział osób uczestniczących w zajęciach dłużej niż dziewięć lat – wyjaśnia Paweł Biedziak, rzecznik prasowy Najwyższej Izby Kontroli.

PFRON wyręcza NFZ?

Prowadzący audyt inspektorzy NIK stwierdzili, że 18 proc. środków na rehabilitację otrzymanych z PFRON samorządy przeznaczyły na zakup sprzętu rehabilitacyjnego, w tym dofinansowanie zakupu wózków inwalidzkich i sprzętu ortopedycznego o podwyższonym standardzie. Raport z kontroli nie pozostawia złudzeń co do celowości takiego wydatkowania środków. W dokumencie czytamy m.in., że „finansowanie rehabilitacji leczniczej jest domeną innych instytucji, takich jak NFZ, i nie powinno być realizowane przez PFRON, pomimo formalnej zgodności z obowiązującym prawem”.

Również w opinii organizacji pozarządowych reprezentujących interesy osób niepełnosprawnych, obciążanie PFRON wydatkami na rehabilitację leczniczą zmniejsza pulę środków na rehabilitację zawodową i społeczną. A środki te mogłyby być wykorzystane na inne priorytetowe cele, jak właśnie np. pomoc na rzecz zatrudniania tych osób. W opinii NIK w badanym okresie zarząd PFRON nie prowadził także tzw. ewaluacji, czyli oceny efektywności i skuteczności wykorzystania środków przekazanych według algorytmu, mimo iż w objętych kontrolą powiatach stanowiły one prawie 85 proc. kwoty przeznaczonej na rehabilitację. Takowej nie przedsięwziął również pełnomocnik rządu ds. osób niepełnosprawnych, który sprawuje nadzór nad działalnością funduszu.

NIK swoje, pełnomocnik swoje

Wywołany przez NIK do odpowiedzi pełnomocnik Jarosław Duda (jest on jednocześnie prezesem rady nadzorczej PFRON) przypomina jednak, że pierwotna wersja ustawy o rehabilitacji zawodowej i społecznej oraz zatrudnianiu osób niepełnosprawnych wskazywała, iż środki funduszu w wysokości co najmniej 65 proc. jego przychodów za dany rok przeznacza się na zatrudnianie i rehabilitację zawodową osób niepełnosprawnych, a od 5 proc. do 10 proc. na dofinansowanie rehabilitacji leczniczej, społecznej i zawodowej dzieci i młodzieży. – W konsekwencji jednostki samorządu terytorialnego nagminnie zwracały środki PFRON przeznaczone na rehabilitację zawodową.

Nieskuteczność przepisu ustanawiającego sztywny podział pieniędzy na ten cel spowodowała, że w 2002 r. ustawodawca odstąpił od wprowadzania ograniczeń w ich podziale, pozostawiając powiatom swobodę w zakresie ich przeznaczania na realizację poszczególnych zadań zarówno z zakresu rehabilitacji zawodowej jak i społecznej osób niepełnosprawnych -przyznaje Jarosław Duda. Szef PFRON odrzuca jednocześnie zarzut odnośnie braku prowadzenia wspomnianej ewaluacji za którą, jego zdaniem, odpowiedzialne są samorządy. Co na to NIK? „Nie podzielamy tego poglądu”, czytamy w komunikacie izby. Zdaniem kontrolerów nie ma bowiem przeszkód w wykonywaniu takich analiz na szczeblu krajowym przez Biuro Pełnomocnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *